sobota, 8 lutego 2014

Informacja

Hej wszystkim :>
Mam dla was dobrą wiadomość. Po pierwsze dziś wieczorem pojawi się znacznie obszerniejszy rozdział. Po drugie założyłam nowego bloga, również o tematyce przygodowej i fantasy lecz jest to zupełnie odrębna historia. Zapraszam będzie bardzo ciekawie i momentami mrocznie :)

sobota, 4 stycznia 2014

Prześladowca

Nie wybrała śmierci. Chciała pomóc Morami bez względu na to jakie mogą być tego konsekwencje. Rozumiała to doskonale jak potwór może się czuć ponieważ kilka lat wcześniej znajdowała się w tej samej sytuacji. Była również zraniona przez kogoś kogo kochała.
- Pomogę Ci, ale wcześniej musisz mnie posłuchać- powiedziała po kilku minutowej refleksji.
- Mam całą wieczność, zaczynaj.
Było to pewnego czerwcowego wieczora. Siedziałam na ławeczce obok mojego domu i napawałam się szczęściem, ponieważ mój ojciec przyjechał z delegacji. Moje szczęście jednak nie trwało długo, usłyszałam wrzaski dobiegające z salonu. Pospiesznie wstałam i pobiegłam tam, aby sprawdzić co się stało. Zauważyłam tylko plamę krwi, a obok niej moją matkę i ojca. Nie widziałam jednak zabójcy, tak jakby wyparował. Nie mogłam znieść tego widoku i uciekłam do miasta jak tchórz zamiast zadzwonić po pogotowie, choć w głębi serca czułam, że i tak nie potrafiliby ich uratować, było już za późno. Siedziałam w parku długi okres czasu. Nic nie jadłam, choć ludzie podrzucali mi jedzenie, jak żebrakowi. Odczuwałam nostalgie za domem i rodzicami. Jednakże w głębi duszy czułam obojętność. Po dwóch  tygodniach wróciłam. Weszłam do salonu i zobaczyłam ich, to oznaczało, że nikt tu nie był. Nikt nie chciał sprawdzić co w naszej rodzinie słychać. Nikt nie chciał mieć coś wspólnego z tymi wrzaskami. Ja też nie chciałam. Nie chciałam istnieć. Zrozumiałam jednak, że muszę wziąć się za siebie. Zaczęłam od zadzwonienia na pogotowie. Pogrzeb był pięć dni później. Byłam tylko ja, ponieważ innej rodziny nie mam.Pochodziłam z zamożnego domu. Nigdy nam niczego nie brakowało, więc odziedziczyłam po nich dom, działkę w innej części miasta i pieniądze składane na koncie w banku. Nie interesowały mnie jednak sprawy materialne pragnęłam tylko, żeby wrócili.
 Odnalazłam szczęście miesiąc później, siedziałam na tej samej ławce co kiedyś i spoglądałam na kwiaty rosnące na klombie. Przez furtkę przyszedł do mnie pewien młodzieniec. Miał piwne oczy i brunatne włosy. Moim zdaniem był bardzo przystojny. Spoglądałam na niego kątem oka i myślałam, że idzie w stronę moich sąsiadów, lecz nie przyszedł do mnie. Zdziwiona popatrzyłam na niego, a ten tylko się uśmiechnął.
- Witaj- zagadnął.
- Cześć, a my się znamy?- zapytałam zaniepokojona.
- Przechodziłem obok i pomyślałem, że nie odpuściłbym gdybym z tobą nie porozmawiał- powiedział i uśmiechnął się szarmancko.
- Nic nie ma we mnie interesującego- odpowiedziałam chłodno.
- Owszem jest- powiedział i zajął miejsce obok mnie.
- Jestem ciekawa co- odparłam lekko poirytowana.
- Wszystko.
- Weź już przestań mnie podrywać. Żałosny jesteś, wyjdź już stąd- rozkazującym tonem wskazałam mu palcem furtkę.
- Jak sobie życzysz, ale nie odpuszczę- wstał i szybkim krokiem wyszedł.
Tak było codziennie. Próbowałam uświadomić mu, że nie potrzebuję chłopaka. Miałam wiele problemów na głowie. W końcu pewnego dnia uświadomiłam sobie, że coś do niego czuję.
- Mogłyby zapewnić mi bezpieczeństwo i opiekę- myślałam.
Więc  spotykałam się z nim co raz częściej. Coraz bardziej się w nim zakochiwałam.
Po drugiej randce zauważyłam jednak coś niepokojącego. Nosił na dłoni pierścień, ten sam, który miał mój ojciec, lecz ten był cały pąsowy. Splamiony krwią.
Już wtedy wiedziałam, zabił moich rodziców bo chciał zdobyć mnie na własność.

piątek, 3 stycznia 2014

Nowa odsłona

Witajcie, Witajcie!
Przyszedł czas na zmiany, w końcu jest nowa odsłona Testranga. ( dla przypomnienia nie czyta się testrang tylko testrendż) Chciałam aby było bardziej mrocznie ponieważ kolejne rozdziały zapowiadają się na taki właśnie klimat. Mam nadzieję, że będziecie śledzić poczynania Charliego i do zobaczenia jutro!
Karina

piątek, 6 grudnia 2013

No to ruszamy :>

Po dłuższej przerwie wróciłam i obiecuję, że nasi bohaterowie niedługo trafią do szkoły Testrangu :>
Zapraszam na kolejne rozdziały i tak jak Charlie czy Anastasia czyńcie magię w swoim umyśle! :)
Karina

Egzamin

To była próba. Żeby dostać się do szkoły Testrangów trzeba było ujść z życiem latając i pływając na haguerze oraz dodatkowo wykazać zdolności magiczne. Nie wiedzieli jednak czego mogą się spodziewać.
Charlie zobaczył  przerażoną minę Anastasi i wzniósł się do góry na tym zadziwiającym stworzeniu.
Leciał przez mgłę, próbując nie zakrztusić się zimnym wiatrem, który napierał na niego z całej siły.
-Eh tak, to kolejna próba- pomyślał.
Skupił się i chwilę potem mgła rozsunęła się na boki tworząc ścieżkę oświetloną słońcem, w której wiał lekki, ciepły wiatr. Z ulgą odetchnął i poszybował dalej coraz wyżej. Tym razem obyło się od złych warunków pogodowych, jednakże to był dopiero początek. Zauważył w oddali czarnego konia zmierzającego w jego kierunku, najgorsze było jednak to, że siedział na nim ten sam stwór, którego próbował zabić w piwnicy.
-To na pewno nie jest dzieło organizatorów egzaminu- stwierdził.

***
Dziewczyna w tym czasie płynęła przez błękitną lagunę, jednak teraz haguer przybrał postać syreny. Zapewniła sobie poprzez magię skrzela aby oddychać pod wodą. Płynęła tak dalej, aż napotkała  Morami, jednego z pięciu największych potworów morskich na świecie. Przeraziła się  na jej widok. Potwór był odwrócony tyłem lecz wydawał okropne dźwięki przypominające szlochanie lub rozpacz.
-Przecież nie jestem aż tak zwinna aby przedostać się obok Morami niezauważona- pomyślała.
Podpłynęła do niej bliżej a ta w rozpaczy zaczęła mówić przerażającym głosem.
-Czego tu szukasz naiwna istoto?- zapytała.
-Chciałabym przejść dalej- odpowiedziała rozdygotanym głosem.
-Wy jesteście tacy naiwni, spójrz tam na górkę wyłożoną piaskiem- powiedziała wskazując palcem.
Dziewczyna spoglądnęła w tamtą stronę lecz zauważyła tylko usypane wzniesienie z piasku, nic nadzwyczajnego.
-Ale-ee....e przecież tam nic nie ma- popatrzyła ponownie na górkę omijając wzrokiem potwora.
-Opowiem ci coś co tu się działo przed laty- rzekła- żyję tu już ponad milion lat, codziennie zbłąkani żeglarze zagłębiają się w okolicę  cieśniny Dardanele  czyli tego właśnie miejsca. Było tu niegdyś wgłębienie tak głębokie, że nawet czarna dziura nie była z nim porównywalna, po drugiej stronie znajduję się inny wymiar z którego pochodzę ja oraz czwórka z moich sióstr. Pokłóciłyśmy się jednak o prawo do zamieszkiwania ziem więc dziś widzisz ten mały zsyp piasku, jednak zaledwie metr pod nim znajdują się kości przejeżdżających tu żeglarzy, którzy  próbowali mnie zabić. Tak właśnie zaczyna się moja historia. Pewnego razu siedziałam znudzona wypatrując okazji do zabicia kolejnego śmiałka. Zaledwie chwilę potem nadarzyła się okazja. Na pięknym statku przypłynął młodzieniec o nieziemskiej urodzie, który przez wszystkie konflikty z państwem przeżył tylko on z całej załogi liczącej sto osób. Zakochałam się prawdziwie po raz pierwszy raz w życiu, pomagałam mu, opiekowałam się nim aby powrócił do zdrowia. Wiedziałam, że jeżeli odwzajemni uczucie  i poślubi mnie to zdejmie ze mnie klątwę, na którą zostałam skazana gdy odrzucałam zaloty innych mężczyzn za młodu i to sprawi, że znowu będę nieziemsko  piękna jak za dawnych czasów. Tak jednak się nie stało. Kochał on inną kobietę, więc z zazdrości otrułam ją jadem węgorza żyjącego w tej okolicy. W ten sposób straciłam go na zawsze ponieważ popełnił samobójstwo z rozpaczy. Załamałam się. Jeśli jakiś mężczyzna płynie w tę stronę nie mogę na niego patrzeć i zabijam go bez zastanowienia.Kiedyś sprawiało mi to przyjemność lecz teraz to jedynie udręka. Jeśli mi pomożesz dobrą radą obiecuję ci, że przepuszczę cię na drugą stronę i spokojnie dopłyniesz do szkoły, jeśli jednak nie to  dołączysz do miliarda martwych mężczyzn znajdujących się w tej głębinie.
Wybieraj.

sobota, 12 października 2013

Haguer

Po zjedzeniu kolacji oraz umyciu się, położyli się do swoich łóżek, a zaraz potem zasnęli.
***
Noc minęła im przyjemnie, spokojnie bez żadnych koszmarów. Charlie wstał i spojrzał na Anastasię, która właśnie w tym momencie ziewnęła i przeciągnęła się. Otworzył szafę, zabrał kilka ubrań z jej dna i opuszczając pokój udał się do łazienki na dole. Po paru minutach ubrany i uczesany wszedł schodami z powrotem do dziewczyny. Przywitała go z uśmiechem ubrana tym razem w karmazynową bluzkę włożoną w czarne szorty.
-Chodź już, bo się spóźnimy do szkoły- ponaglił ją chłopiec, trzymając w ręku ucho walizki.
-No już, mamy jeszcze czas- popatrzyła na niego chłodno.
Anastasia wyszła pierwsza z pokoju, zbiegła schodami na dół, a Charlie niósł jej walizkę która odbijała się z łoskotem o deski podłogowe.
-No nareszcie jesteście, miałam już tam do was wchodzić- powitała ich ciocia Tessie, karcącym uśmiechem.
-Ciociu przecież widziałaś mnie jak wchodziłem do łazienki patrzyłaś na mnie- odpowiedział piętnastolatek.
-Co ty pleciesz? Przecież cały czas byłeś na górze- ciągnęła- Ah nie ważne, siadajcie i do jedzenia!
-Dobra już, a co przygotowałaś dobrego?- zapytał.
-Same rarytasy- uśmiechnęła się i wskazała dłonią na stół naprzeciw.
Przed nimi pojawił się zdumiewający widok, stół cały zastawiony był różnymi przekąskami, kanapkami, napojami.
-No nie wierzę, ile ty to robiłaś?- zapytał z szerokim uśmiechem.
-Oj bardzo długo- powiedziała nagle- Ale teraz śmigać mi z tym! Nie może nic zostać.
Podała im krzesła, a sama odeszła do salonu.
-No niezłą masz tą rodzinkę- powiedziała cicho piętnastolatka.
-Haha, no w sumie tak, masz rację- odparł, nakładając sobie na talerz kanapkę z tuńczykiem i sosem jarzynowym.
Spróbowali wszystkich potraw i napojów ale po godzinie mieli już dość. Umyli za sobą talerze a resztki wyrzucili do kosza.
-No i jak smakowało?- zapytała babcia Margo, która wyszła z łazienki okryta szlafrokiem.
-Bardzo, proszę pani- odparła grzecznie Anastasia.
-Fajna z ciebie dziewczyna- powiedziała patrząc na nią z zaciekawieniem- Dobra już czas żebyście jechali.
-No tak masz rację, zbieramy się już- przyznał jej rację młodzieniec.
Z salonu wyłonił się wuj Steve trzymający w ręku kluczyki od samochodu.
-No to jazda- rzekł spoglądając to na Charliego to na dziewczynę.
Chłopiec spakował wszystko i po pół godzinie byli gotowi. Wuj Steve wziął ich walizki i włożył do bagażnika. Pomachali na koniec rodzinie i pojechali krętymi uliczkami Paryża.
Po drodze piętnastolatek przypomniał sobie rozmowę z ciocią Tessie.
-Co ty pleciesz? Przecież cały czas byłeś na górze- zabrzmiał mu w głowie jej głos.
-To przecież niemożliwe, a pewnie jej się przywidziało, głupi jestem- pomyślał i zaczął rozmowę z Anastasią.
***
Droga minęła przyjemnie, chłodny wiaterek dmuchał z lekkością w ich uradowane twarze. W pewnym momencie stanęli przy małej chatce z drewna, która leżała gdzieś na uboczu.
-To tu- oznajmił wuj Steve- Teraz przewiozą was do szkoły.
W żołądku Charliego coś zaburczało, nie wiedział czy to ze strachu czy podniecenia. Wysiadł z auta spoglądając ukradkiem na mężczyznę w dziwnym kolorowym płaszczu, który czesał jakieś dziwne stworzenia. Podeszli do niego, a ten zaczął skrzekliwym głosem.
-Dzień dobry! Odjazd Testrangów do usług.
-Eee, dzień dobry, nazywam się Steve Naluna i mam tu ze sobą dwóch Testrangów- powiedział i odwrócił się w kierunku piętnastolatków.
-Proszę pokazać paszporty.
Wuj pokazał mu dwa świstki papieru, a ten tylko kiwnął i wskazał na stworzenie palcem.
-Zaraz polecicie do szkoły tym oto darnem mistycznym haguarem czyli połączeniem centaura z syreną. Mam nadzieję, że zdacie testy i ujdziecie żywo z tej przejażdżki.
Nastolatkowie wymienili spojrzenia, a zaraz po tym wsiedli na darny cali oblani potem.

wtorek, 24 września 2013

Nowa moc

Wyprowadził ją na górę, poplamionymi krwią schodami. Wskazał jej miejsce na łóżku, a sam wyjął z szafy łóżko do pływania na wodzie. Myśli kotłowały mu się w głowie nie wiedział jak zacząć rozmowę z Ansatasią
-Dobrze by było jakbym mógł czytać jej w myślach- pomyślał i westchnął cicho aby go nie usłyszała
Ocknął się po chwili i wziął do ust materac i zaczął w niego dmuchać. Cała krtań pulsowała mu z bólu.Ku jego zdziwieniu w pewnym momencie, poczuł pulsujący ból w okolicach skroni. Świat w pewnej chwili znieruchomiał. Poczuł mocne szarpnięcie i znajdował się teraz w pięknym ogrodzie- tym samym co kiedyś.
Patrzył teraz na samego siebie spoglądającego na Anastasię spod kępki niebieskich kwiatków.
-Och kochany!- wyszeptała drugiemu Charliemu do ucha.
-Moja kochana, już tak długo czekałem- powiedział sobowtór.
-Będziemy razem?- zapytała nagle.
- Na wieki- wyszeptał i zbliżył się do niej muskając jej usta.
Dla prawdziwego Charliego ten widok był okropny. Widział samego siebie całującego się z nastolatką.
Chciał przestać na to patrzeć, ale nie mógł. Próbował rzucić w nich kamieniem ale to nic nie dawało.
-CHCE STĄD WYJŚĆ!- wrzasnął w pewnej chwili.
Poczuł to samo co przed kilkoma sekundami. Coś szarpnęło, a on znalazł się w pokoju z całą rozdygotaną Anastasią.
-Możesz mi powiedzieć co to było?!- krzyknęła nagle, aż Charlie podskoczył.
-YYY, nie- bąknął.
-No super, po prostu super- powiedziała i zaklęła pod nosem- Grzebiesz mi w myślach?
-Eee, nie to tak samo jakoś... nie chciałem- skłamał.
Dziewczyna rozpłakała się i wyleciała przez drzwi. Piętnastolatek całkiem skołowany zbiegł za nią po schodach. Usłyszał tylko skrzyp drewna i od razu wiedział o co chodzi. Pobiegł jak najszybciej mógł, wypadł na ulicę i szybkim tempem dogonił Anastasię. Chwycił ją w okolicy bioder i zaciągnął ją do domu całą pokrytą łzami.
-Ja ty to do cholery jasnej to zrobiłeś?- zapytała.
- Chyba wiem- powiedział ale musisz mi obiecać, że nikomu nie powiesz.
-Obiecuję- odpowiedziała i ruszyła z nim do wspólnego pokoju na górze.
Zatrzaskując drzwi słyszał stłumione śmiechy rodziny Charliego.
Opowiedział dziewczynie całą prawdę, to, że jest potomkiem pierwszego Testranga i ma moce, o których sam nie wie.
-No nie gadaj!- powiedziała i uścisnęła go mocno.
-No tak, oto ja- odpowiedział i odwzajemnił chwyt.
Teraz wiedział, że ma na kim polegać i przede wszystkim
odkrył nową moc- czytania w myślach.