Nie wybrała śmierci. Chciała pomóc Morami bez względu na to jakie mogą być tego konsekwencje. Rozumiała to doskonale jak potwór może się czuć ponieważ kilka lat wcześniej znajdowała się w tej samej sytuacji. Była również zraniona przez kogoś kogo kochała.
- Pomogę Ci, ale wcześniej musisz mnie posłuchać- powiedziała po kilku minutowej refleksji.
- Mam całą wieczność, zaczynaj.
Było to pewnego czerwcowego wieczora. Siedziałam na ławeczce obok mojego domu i napawałam się szczęściem, ponieważ mój ojciec przyjechał z delegacji. Moje szczęście jednak nie trwało długo, usłyszałam wrzaski dobiegające z salonu. Pospiesznie wstałam i pobiegłam tam, aby sprawdzić co się stało. Zauważyłam tylko plamę krwi, a obok niej moją matkę i ojca. Nie widziałam jednak zabójcy, tak jakby wyparował. Nie mogłam znieść tego widoku i uciekłam do miasta jak tchórz zamiast zadzwonić po pogotowie, choć w głębi serca czułam, że i tak nie potrafiliby ich uratować, było już za późno. Siedziałam w parku długi okres czasu. Nic nie jadłam, choć ludzie podrzucali mi jedzenie, jak żebrakowi. Odczuwałam nostalgie za domem i rodzicami. Jednakże w głębi duszy czułam obojętność. Po dwóch tygodniach wróciłam. Weszłam do salonu i zobaczyłam ich, to oznaczało, że nikt tu nie był. Nikt nie chciał sprawdzić co w naszej rodzinie słychać. Nikt nie chciał mieć coś wspólnego z tymi wrzaskami. Ja też nie chciałam. Nie chciałam istnieć. Zrozumiałam jednak, że muszę wziąć się za siebie. Zaczęłam od zadzwonienia na pogotowie. Pogrzeb był pięć dni później. Byłam tylko ja, ponieważ innej rodziny nie mam.Pochodziłam z zamożnego domu. Nigdy nam niczego nie brakowało, więc odziedziczyłam po nich dom, działkę w innej części miasta i pieniądze składane na koncie w banku. Nie interesowały mnie jednak sprawy materialne pragnęłam tylko, żeby wrócili.
Odnalazłam szczęście miesiąc później, siedziałam na tej samej ławce co kiedyś i spoglądałam na kwiaty rosnące na klombie. Przez furtkę przyszedł do mnie pewien młodzieniec. Miał piwne oczy i brunatne włosy. Moim zdaniem był bardzo przystojny. Spoglądałam na niego kątem oka i myślałam, że idzie w stronę moich sąsiadów, lecz nie przyszedł do mnie. Zdziwiona popatrzyłam na niego, a ten tylko się uśmiechnął.
- Witaj- zagadnął.
- Cześć, a my się znamy?- zapytałam zaniepokojona.
- Przechodziłem obok i pomyślałem, że nie odpuściłbym gdybym z tobą nie porozmawiał- powiedział i uśmiechnął się szarmancko.
- Nic nie ma we mnie interesującego- odpowiedziałam chłodno.
- Owszem jest- powiedział i zajął miejsce obok mnie.
- Jestem ciekawa co- odparłam lekko poirytowana.
- Wszystko.
- Weź już przestań mnie podrywać. Żałosny jesteś, wyjdź już stąd- rozkazującym tonem wskazałam mu palcem furtkę.
- Jak sobie życzysz, ale nie odpuszczę- wstał i szybkim krokiem wyszedł.
Tak było codziennie. Próbowałam uświadomić mu, że nie potrzebuję chłopaka. Miałam wiele problemów na głowie. W końcu pewnego dnia uświadomiłam sobie, że coś do niego czuję.
- Mogłyby zapewnić mi bezpieczeństwo i opiekę- myślałam.
Więc spotykałam się z nim co raz częściej. Coraz bardziej się w nim zakochiwałam.
Po drugiej randce zauważyłam jednak coś niepokojącego. Nosił na dłoni pierścień, ten sam, który miał mój ojciec, lecz ten był cały pąsowy. Splamiony krwią.
Już wtedy wiedziałam, zabił moich rodziców bo chciał zdobyć mnie na własność.
sobota, 4 stycznia 2014
piątek, 3 stycznia 2014
Nowa odsłona
Witajcie, Witajcie!
Przyszedł czas na zmiany, w końcu jest nowa odsłona Testranga. ( dla przypomnienia nie czyta się testrang tylko testrendż) Chciałam aby było bardziej mrocznie ponieważ kolejne rozdziały zapowiadają się na taki właśnie klimat. Mam nadzieję, że będziecie śledzić poczynania Charliego i do zobaczenia jutro!
Przyszedł czas na zmiany, w końcu jest nowa odsłona Testranga. ( dla przypomnienia nie czyta się testrang tylko testrendż) Chciałam aby było bardziej mrocznie ponieważ kolejne rozdziały zapowiadają się na taki właśnie klimat. Mam nadzieję, że będziecie śledzić poczynania Charliego i do zobaczenia jutro!
Karina
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)