piątek, 6 września 2013

Koniec

Mężczyzna w czarnym płaszczu, trzymał ją na swoich barkach  za nogi i ręce. Wyprowadził ją przez drzwi z garażu do spiżarni. Pomieszczenie przypominało schowek na miotły. Przy lewej ścianie stał mop, miotła zbożowa i gumowa. Natomiast naprzeciwko nich zawieszono na ścianie kilka półek wykonanych z drewna egzotycznego. Napastnik rozglądnął się i zobaczył spoczywającą na ostatniej desce, taśmę celuloidową. Oderwał spory kawałek i zakleił usta ofierze. Po tym zrobił kilka kroków i otworzył drzwi, jak najciszej mógł. Teraz znajdował się w prostokątnym pomieszczeniu- salonie. Podszedł z ciężarem na  kręgosłupie do stolika gdzie spoczywała gazeta. Podniósł ją i zobaczył świstek papieru na którym napisano: Charlie wrócę niebawem, nie martw się o mnie jeśli się obudziłeś"
Wyjął z zewnętrznej strony płaszcza zapalniczkę z napisem: "I want to hell "
Chwilę potem kartka zajęła się ogniem. Wyrzucił popiół do tej samej kieszeni, gdzie znajdywała się zapalniczka. Popatrzył na mamę Testrunga raz jeszcze.
-Przepraszam-szepnął jej do ucha.

Eleanor straciła świadomość nie wiedziała co się z nią dzieje. Teraz wędrowała polem pełnym zbóż i kwiatów. W słońcu leniwie muczały krowy, zajadając się trawą. Wiedziała gdzie jest. Dzień przed wiadomością, że Charlie zostanie Testrungem, pojechali do swojej cioci Konnie, która miała własne pole i bydło.
Wylegiwali się w słońcu, aż nagle Charlie zapytał.
-Mamo, co się stanie jak nie dostane listu z przyjęciem do szkoły.
-Nie martw się kochanie, wszystko będzie dobrze. Jestem pewna, że będziesz dobrym czarodziejem.W końcu twój tata był ważną szychą u strażników prawa-odpowiedziała, spokojnym głosem.
-Mam nadzieję-rzekł Charlie, wyrywając źdźbło trawy.
-Nie zamartwiaj się, wszytko będzie dobrze-powiedziała przytulając go.
-Oby, lepiej pomówmy o tobie, mamo- powiedział, uśmiechając się lekko.
-A co chciałbyś wiedzieć?- zapytała rozbawiona.
-Wszystko. Na przykład do jakiej szkoły cię przyjęli?
-Och... to była szkoła w Colorado. Nazywała się " In the future" - odpowiedziała
-I jakim byłaś uczniem?-zapytał z ciekawością chłopiec.

-Piątkowym-odpowiedziała jego mama z dumą.
-Och..-jęknął-mam nadzieję, że odziedziczyłem umiejętności po tobie.
-Nie wątpię- powiedziała-Już czas Charlie, chodź musimy pomóc cioci w przygotowaniu korniszonów.
-No dobrze, ale czy to konieczne?- zapytał z niezadowoloną miną.
-Tak, Konnie liczy na nas, no już wstawaj! - ponagliła go.

Przypomniała sobie tą historię, a w jej sercu pojawiła się błogość. Nigdy nie była tak szczęśliwa. Nawet teraz, gdy miał to być jej koniec.

3 komentarze: