niedziela, 1 września 2013

Prezent bardzo oczekiwany

-Co,o co im chodzi?-pomyślał Charlie-co się zaczęło?
Krzątał się po swoim pokoju ,a myśli zatruwały mu umysł. Były jak pijawki,których nie dało się pozbyć.


-To Kannowie?-zapytała na dole babcia Margo,wypijając kieliszek whiskey.
-Niestety,obawiam się ,że tak.Nie pij już tyle bo stracisz świadomość-doradziła jej Eleanor.
-Przepraszam,ale to z nerwów.Boję się o niego,jak pewnie każdy z nas.
-Owszem.Nie może teraz nigdzie wychodzić,jutro rano pójdziemy po rzeczy potrzebne do szkoły,ale co z pierścionkiem?-zapytała mama chłopca-jakby nie patrzyć to jego własność.
-Masz rację,myślę,że nie powinien nosić go na palcu...-rzekła ciocia Tessie
-Zamieniam się w słuch-odrzekła Eleanor patrząc w stronę ciotki z nieukrywaną ciekawością
-Przeróbmy go na naszyjnik,będzie mógł go nosić cały czas i nikt go nie zobaczy-powiedziała uradowana.
-Świetny pomysł!-odpowiedziała Eleanor i wybiegła do kuchni po kombinerki.


Tymczasem Charlie rozmyślał jak się dostać do Anastasi.
-A może po prostu ucieknę przez okno?


Eleanor wyciągnęła pierścionek z kieszeni i po kilku minutach wyglądał jak naszyjnik.
-Nie mogłaś użyć do tego magii?-zapytała babcia Margo rozeźlonym głosem.
-Nie,bo nie wiadomo jak działa i mogłabym go uszkodzić-odpowiedziała jej spokojnie mama piętnastolatka.
-Ah,no tak przepraszam-dodała jej mama cała pokryta rumieńcem.
-Zawołam Charliego-powiedziała-Charlie chodź tu szybko!
Usłyszeli dźwięk skrzypnięcia drzwi z góry,a potem po schodach zszedł nastolatek.
-O,umieram z głodu,jest już kolacja?-zapytał.
-Nie kochanie, jeszcze nie,ale mam coś dla ciebie-uśmiechnęła się do niego i dała mu go jego dawny pierścień ,który teraz był naszyjnikiem-i co?-zapytała
-fuuu,ale ja chce pierścień,a nie babski naszyjnik-powiedział-ale i tak go wezmę bo jest mój.
-noś go zawsze!-dodała szybko Eleanor-a teraz idź do pokoju zaraz będzie kolacja.

1 komentarz: