Weszli do auta i przekraczając dozwoloną prędkość minęli centrum, następnie skręcili w alejki i dojechali do domu.Nie zaparkowawszy nawet fiata ruszyli pędem w stronę domu. Eleanor wyjęła z kieszeni klucze i otworzyła drzwi.Zawołała Charliego z progu, lecz chłopiec nie odpowiedział.
Tymczasem piętnastolatek bez wiedzy mamy udał się do swojego przyjaciela Seamusa ,który mieszkał niedaleko. Myślał ,że skoro wyjechali na miasto to wrócą późno i nawet nic nie będą wiedzieli o tym, że był u swojego kumpla. Bawili się w najlepsze. Najpierw rozegrali partyjkę w brydża,a następnie przeszli do kuchni aby zrobić sobie popcorn. Chłopiec nie miał pojęcia w jakim stanie była jego matka.
Eleanor weszła po schodach na górę do jego pokoju,ale i tam go nie zobaczyła. Próbowała dzwonić lecz nieudolnie ,ponieważ wyłączył telefon.
-I co ja teraz zrobię? -zapytała płaczliwym tonem.
-A może jest właśnie u jakiegoś kolegi,co?- zapytała ciocia Tessie.
-On nie jest taki powiedział by mi o tym-odpowiedziała mama Charliego.
-Wiesz że on dojrzewa i może nie pomyślał o tym ,aby cię poinformować -odrzekła.
-Masz rację,poczekam jeszcze godzinę,a gdy się nie pojawi zacznę go szukać-powiedziała Eleanor.
-Pójdziemy z tobą!-krzyknęli wszyscy razem w trójkę.
Seamus zapytał Charliego.
-Do jakiej szkoły cię przyjęli?
-Chyba byś nie chciał wiedzieć-powiedział chłopiec- a ciebie?
-Nie chcesz to nie mów-powiedział poważnym tonem-ja idę tam do Las Vegas ,tata mi to załatwił, fajnie nie?
-Tak, super-skłamał
-Ale nie wstydź się nie wyśmieję Cię jak powiesz,że idziesz do tej szkoły w Szkocji-powiedział Seamus.
-Aha? Przecież to jest dobra szkoła co ty od niej chcesz?-zapytał trochę poirytowany.
-Proszę cię... to szkoła dla biedaków-powiedział chłopiec.
Tata Charliego był biznesmenem, podobnie jak jego mama , ale nigdy nie zwracał na to uwagi bo zawsze był dla niego miły i nie wydawał się gburem, ale tym razem według niego przegiął. Uważał tak ponieważ jego ciocia uczęszczała do tej szkoły i była bardzo utalentowaną czarownicą.
-Przesadziłeś tym razem,moja ciocia się tam uczyła-odpowiedział gniewnie Charlie.
-Ta co mieszka na wsi?-zarechotał Seamus-ty pewnie też tam idziesz jak sądzę.
-Mam cię dość,wychodzę-pożegnał się sucho i wyszedł.
-I dobrze nie chcę wieśniaka w moim domu!-zawołał za nim piętnastolatek.
Charlie szedł w stronę domu chwiejnym krokiem , z powodu zachowania swojego dawnego przyjaciela.
Minęła godzina.Wszyscy wstali i wyszli w poszukiwaniu chłopca.
Hue hue pięknie, pięknie ;*. A teraz mała reklama: zapraszam na mego bloga http://dryadales.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńBardzo oryginalna fabuła ! nie spotkałem się jeszcze z taką książką :O :))))
OdpowiedzUsuń