-Ale mamo przecież ty miałaś im wczoraj pościelić łóżka-uskarżył się.
-Po pierwsze myślałam że późno przyjadą, a po drugie byłam zajęta-odpowiedziała.
-Taa pewnie czytaniem tych wypocin-mruknął Charlie.
-A żebyś wiedział i to nie są wcale wypociny tylko porządny magazyn-odrzekła jego matka.
-Tak, tak oczywiście-bąknął chłopiec-a tak właściwie co zamierzasz ugotować dla gości?
-Myślę że zrobię pieczeń, a do tego ciasto cytrynowe-odpowiedziała.
-A nie miałaś czasem zrobić Kordy?-zarzucił jej syn.
-Owszem miałam ale pomyślałam, że ciasto cytrynowe będzie bardziej wytworniejsze niż zwykła Korda-odpowiedziała Eleanor.
-W sumie masz racje- powiedział Charlie i wrócił do ścielenia łóżka.
Zajęło mu to pięć minut a następnie zabrał się do kolejnego.Tym razem pościel miała wzór w kwiaty, a nie w kwadraty.Po zrobieniu tego wszystkiego ruszył w stronę kuchni aby pomóc matce w przygotowaniu ciasta. Przerwało mu jednak głośne chlupnięcie z łazienki. Pobiegł tam szybko i zobaczył Guzcka juniora który właśnie wleciał do... sedesu.
-Ohh biedak -pomyślał Charlie i nałożył rękawice żeby wyjąć nietoperza.
Cały był mokry z wyjątkiem małej paczuszki przywiązanej zręcznie przy nóżki Guzcka. Chłopiec pomyślał, że ktoś kto mu wysłał ów podarunek musiał pomyśleć, że coś takiego może się zdarzyć więc go zaczarował.
Osuszył nietoperza i pobiegł do mamy z paczuszką.
-Dostałem jakiś prezent-powiedział jej.
-No to na co czekasz? otwórz- doradziła mu mama.
-No dobrze.
Otworzył i zobaczył w środku pierścionek w kształcie mózgu. Popatrzył na pakunek ale nie dostrzegł od kogo może być więc wyrzucił opakowanie i wrócił do robienia ciasta pozostawiając pierścionek obok piekarnika.
Po chwili mam zapytała co było w środku.
-Pierścionek z mózgiem-powiedział-jak myślisz co to może być?
-Pokaż mi go w tej chwili-odpowiedziała rozkazującym tonem.
-Proszę-powiedział podając jej pierścionek.
-Oh nie.. to nie może być.. - mruknęła - oddaj mi go, przechowam ci.
-No dobrze, a kiedy go będę mógł znowu dostać?-zapytał.
-W najbliższym czasie-odpowiedziała.
-Dobrze.
W tym właśnie momencie zagrzmiał dzwonek do drzwi. Eleanor otworzyła i zobaczyła w nich ciocię Tessie wujka Steva oraz babcie Margo. Przywitali się i poszli wprost ku stołowi w sypialni.
-Och jak się cieszę, że mamy kogoś takiego w rodzinie-powiedziała ciocia zalana łzami szczęścia, tuląc Charliego
-Tak, tak oczywiście-bąknął chłopiec-a tak właściwie co zamierzasz ugotować dla gości?
-Myślę że zrobię pieczeń, a do tego ciasto cytrynowe-odpowiedziała.
-A nie miałaś czasem zrobić Kordy?-zarzucił jej syn.
-Owszem miałam ale pomyślałam, że ciasto cytrynowe będzie bardziej wytworniejsze niż zwykła Korda-odpowiedziała Eleanor.
-W sumie masz racje- powiedział Charlie i wrócił do ścielenia łóżka.
Zajęło mu to pięć minut a następnie zabrał się do kolejnego.Tym razem pościel miała wzór w kwiaty, a nie w kwadraty.Po zrobieniu tego wszystkiego ruszył w stronę kuchni aby pomóc matce w przygotowaniu ciasta. Przerwało mu jednak głośne chlupnięcie z łazienki. Pobiegł tam szybko i zobaczył Guzcka juniora który właśnie wleciał do... sedesu.
-Ohh biedak -pomyślał Charlie i nałożył rękawice żeby wyjąć nietoperza.
Cały był mokry z wyjątkiem małej paczuszki przywiązanej zręcznie przy nóżki Guzcka. Chłopiec pomyślał, że ktoś kto mu wysłał ów podarunek musiał pomyśleć, że coś takiego może się zdarzyć więc go zaczarował.
Osuszył nietoperza i pobiegł do mamy z paczuszką.
-Dostałem jakiś prezent-powiedział jej.
-No to na co czekasz? otwórz- doradziła mu mama.
-No dobrze.
Otworzył i zobaczył w środku pierścionek w kształcie mózgu. Popatrzył na pakunek ale nie dostrzegł od kogo może być więc wyrzucił opakowanie i wrócił do robienia ciasta pozostawiając pierścionek obok piekarnika.
Po chwili mam zapytała co było w środku.
-Pierścionek z mózgiem-powiedział-jak myślisz co to może być?
-Pokaż mi go w tej chwili-odpowiedziała rozkazującym tonem.
-Proszę-powiedział podając jej pierścionek.
-Oh nie.. to nie może być.. - mruknęła - oddaj mi go, przechowam ci.
-No dobrze, a kiedy go będę mógł znowu dostać?-zapytał.
-W najbliższym czasie-odpowiedziała.
-Dobrze.
W tym właśnie momencie zagrzmiał dzwonek do drzwi. Eleanor otworzyła i zobaczyła w nich ciocię Tessie wujka Steva oraz babcie Margo. Przywitali się i poszli wprost ku stołowi w sypialni.
-Och jak się cieszę, że mamy kogoś takiego w rodzinie-powiedziała ciocia zalana łzami szczęścia, tuląc Charliego
-Tak to wspaniałe..-powiedziała Eleanor.
-Nie cieszysz się z tego?-zapytał wuj.
-Tak cieszę się nawet bardzo ale jest coś o czym muszę z wami porozmawiać na osobności-odpowiedziała mama chłopca.
-Dobrze, Charlie daj nam chwilę zawołamy Cię jak skończymy - powiedziała babcia Margo.
-Idź do swojego pokoju!-prawie krzyknęła Eleanor gdy piętnastolatek nalegał żeby zostać.
Wrócił do niego znowu pogłębiając się w myślach i obawach.
-Nie cieszysz się z tego?-zapytał wuj.
-Tak cieszę się nawet bardzo ale jest coś o czym muszę z wami porozmawiać na osobności-odpowiedziała mama chłopca.
-Dobrze, Charlie daj nam chwilę zawołamy Cię jak skończymy - powiedziała babcia Margo.
-Idź do swojego pokoju!-prawie krzyknęła Eleanor gdy piętnastolatek nalegał żeby zostać.
Wrócił do niego znowu pogłębiając się w myślach i obawach.
Cały czas sztywno... :/ ale będę czytać dalej :P
OdpowiedzUsuń