Wyszli z domu.Eleanor wyjechała swoim niebieskim Fiatem z garażu.Ciotka Tessie i babcia Margo zajęły miejsca z tyłu samochodu, natomiast wuj Steve obok mamy Charliego. Jechali najpierw zatłoczonymi ulicami Paryża następnie przejechali przez centrum,a dopiero potem wjechali na obrzeża miasta
-Daleko jeszcze?-spytała babcia Margo
-Jeszcze chwila bo on mieszka niedaleko Lasku Bulońskiego czyli jest to na...-zastanawiała się mama chłopca
-Nie wiesz? na 16 dzielnicy przecież-odpowiedziała poirytowana ciotka Tessie
-Ah no tak,dziękuje masz racje
Skręciła i już z daleka widzieli wysokie dęby oraz inne drzewa liściaste. Zatrzymali się nieopodal i ruszyli w kierunku małej chatki położonej na skraju lasu.
W tym czasie Charlie zastanawiał się dlaczego rodzina zostawiła go samego i dlaczego nie mógł z nimi pojechać. Rozmyślał tak kilka minut ale zrezygnowany poszedł na dół aby napić się mleka. Wziął szklankę ze sobą do salonu i usiadł na kanapie. Zobaczył ,że na stole leży magazyn mamy więc zaczął z nudów czytać.
Już po przeczytaniu pierwszej strony tak się uśmiał, że prawie wylał szklankę z mlekiem , a mianowicie pisało tam :
Reporterka naszego magazynu "Wizard Everywhere" Linda Button pojechała do Londynu aby tam zdać relację z wybiegu mody słynnej projektantki Luizy Cern. Modelki były ubrane w dość kontrowersyjny sposób ,ponieważ ich ciała okryte były skórkami od bananów, a buty zrobione zostały z pomidorów. Linda zapytała projektantkę
-Dlaczego akurat pomysł na takie ubranie panią zainteresował?-zapytała
-Ponieważ jest to zdrowy tryb życia wykorzystywać stare odpady po jedzeniu na ubranie , a poza tym jest to teraz krzykiem mody więc za chwilę każdy będzie chciał się tak ubierać-odpowiedziała
Charlie nie mógł powstrzymać śmiechu po przeczytaniu tego artykułu.
-Tak, na pewno założę śmieci na siebie-pomyślał
Wszyscy w czwórkę zapukali do starych drewnianych drzwi.Po chwili otworzył im starzec z dużą czapką czarodzieja na głowie i w blado szarej szacie z aksamitu. Zaprosił ich do środka. Miejsce to przypominało nie mieszkanie ale jaskinie ponieważ ściany były zrobione ze skały ,a w środku znajdowała się tylko kanapa ,mini kuchnia i wielkie biurko zawalone papierami. Usiedli na kanapie, a starzec zapytał
-Co was tu sprowadza?
-Mamy pewien problem...-zaczęła ciocia Tessie
-No to słucham-powiedział znajomy Eleanor
-Wczoraj mój syn dostał pierścień z mózgiem i nie jestem pewna co to oznacza-ciągnęła mama chłopca
-Pokaż mi go-rozkazał uczony
Eleanor wyjęła z kieszeni pierścień i podała go starcowi
-Chwila zaraz sprawdzę czy to nie falsyfikat,wracam za minute-powiedział starzec niespokojnym głosem
Przyszedł z sąsiedniej izby ,gdzie znajdowało się mahoniowe biurko i powiedział cały roztrzęsiony
-To nie falsyfikat.
Doskonale!!, Czekam na kolejne części ;)
OdpowiedzUsuń''-Wczoraj mój syn dostał pierścień z mózgiem i nie jestem pewna co to oznacza-ciągnęła mama chłopca'' hahahah, padłam :D nie pomyśl tylko że to hejt, szczerze mnie to rozbawiło :3 dobrze ci idzie :)
OdpowiedzUsuń