piątek, 13 września 2013

Potwór

Charlie stał jak wryty, nie wierząc w to co zobaczył. Upiór przypominał wilka, jednakże w miejscu, gdzie  powinny być łapy, wyrastały olbrzymie macki przypominające pytony. Monstrum spoglądało na niego swoimi wyłupiastymi, przekrwionymi oczami z żądzą mordu. Próbował cofnąć się głębiej w piwnice. Upiór zrobił to samo. Wyciągnął szpony w jego stronę, ale chłopiec był szybszy. W ostatnim momencie usunął się ze ze śliskiej ściany. Cały rozdygotany wstał powoli, czując ból w prawej dłoni. Zrozumiał, że nie ma już szans.


Ciocia Tessie, wuj Steve i babcia Margo właśnie wracali z komisariatu, nieopodal domu Eleanor, kiedy w pewnej chwili usłyszeli krzyk.
-Co to?- zapytała ciocia Tessie, spoglądając z przerażeniem na twarzy, na dom.
-Nie mam pojęcia, ale musimy to sprawdzić!- wrzasnęła babcia Margo.
Ruszyli szybkim krokiem w stronę budynku. Wuj Steve otworzył drzwi i popędził do salonu. Zobaczył tam mamę Charliego, leżącą na podłodze. Miała otwarte oczy, które szukały czegoś po pokoju, nieprzytomnym wzrokiem. Podniosła rękę i wskazała na drzwi piwnicy. Babcia Margo została przy kobiecie, a reszta rodziny ruszyła do suteryny. Zaświecili światło i już będąc na pierwszym stopniu zobaczyli co tam się dzieję. Piętnastolatek stał przy ścianie a przed nim stwór, który odwrócił się w ich stronę świdrując ich swoim spojrzeniem.
-Matko Boska!- wyrwało się Cioci Tessie, która wyjmowała właśnie instynktownie różdżkę.
Wuj Steve zrobił to samo.

***
Młodzieniec przyklejony do ściany patrzył to na potwora to na swoją rodzinę. Piwnica przemieniła się w pokój świateł i macek. Z różdżek wylatywały różowe i niebieskie płomienie. Potwór próbował się bronić lecz nieudolnie. Po kilkunastu minutach, wilko-wąż padł na ziemię.
-Dziękuję- rzekł Charlie spoglądając w stronę pudeł rezonansowych. 

2 komentarze: