piątek, 6 września 2013

Piwnica

Wyprowadził ją z salonu w kierunku piwnicy. Jak najciszej mógł, stąpał po drewnianych deskach podłogowych, które skrzypiały niemiłosiernie. Rolety w oknach były zasłonięte, więc postanowił, że poszuka drzwi do piwnicy, bez użycia magii. Wymacał pierwsze drzwi od lewej. Otworzył, próbując to robić jak najciszej. Wszedł i zobaczył pomieszczenie, w którym ostatnio przebywał, mianowicie spiżarnie. Uchylił ponownie drzwi, aby wejść do salonu. Wymacał drzwi na prawo, które rozpostarły się z cichym jazgotem. Prześladowca wsunął się do środka i już wiedział, gdzie się znalazł. Zszedł schodami na dół czując po drodze odór stęchlizny. Nie przejmował się tym, ponieważ miał do zrealizowania zadanie. Na dole były: stare, purpurowe pudła rezonansowe od gitary, komody, skrzynie, krzesła i stoły. Najwidoczniej nikt nie schodził tam przez wiele lat, dlatego panował tam taki chaos. Położył pokrzywdzoną na pobliskim krześle. Obwiązał jej ręce taśmą do podpórek siedzenia. Na końcu powiedział.
-Nie bój się, nie będzie boleć. Zrobię to szybko.


Eleanor przestała marzyć. Teraz powróciła jej świadomość. Poczuła ból, który nastał przy odklejaniu taśmy z ust. Krew tryskała jej z warg, ale kierowana instynktem zacisnęła je mocno wiedząc co się stanie. Miała rację poczuła, jak ktoś wpycha jej język prosto do gardła. Usta miał spierzchnięte, a język obślizgły. Próbowała się oderwać od napastnika, lecz nieudolnie. Jakby na przekór przyciskał swoje ciało do jej ciała. W pewnym momencie spadła z krzesła, skręcając sobie nadgarstek. Przeciwnik rzucił się na nią niczym gepard, polujący w bezchmurną noc na antylopę. Rozerwał jej koszulę, aż guzik oderwał się od niej z taką siła, że oberwał w palec u ręki. Nie przeszkadzało mu to jednak, dalej dobierał się do swojej zdobyczy. Wcisnął jej dłoń pod jej czarną bokserkę i rozerwał biustonosz. Dotykał z rozkoszą i podnieceniem jej piersi, a następnie zszedł niżej, rozrywając jej spodnie.


Poczuła, że ktoś rwie jej bawełniane majtki. Krzyczała.
-Błagam,proszę,nie!
Oprawca nie miał zamiaru jej słuchać dlatego wyciągnął z kieszeni spodni scyzoryk i zadał jej ból w okolicach kącików warg. Teraz nie mogła nic powiedzieć, a nawet pisnąć bądź zajęczeć. Patrzyła tylko jak ciemiężyciel zadaje ostateczny cios.


Charlie zaświecił światło do piwnicy,które znajdywało się za drzwiami. Zdziwił się czemu rolety są nadal zasunięte. Zszedł na dół wąskimi schodami czując nie tylko zapach stęchlizny ale również krwi. Postawił nogę na ostatnim stopniu, aż zobaczył swoją matkę leżącą pod stertą brudnych ubrań całych we krwi. Z jego ust wydarł się zduszony okrzyk, usłyszał z tyłu głośne chrząknięcie po czym  odwrócił się i zobaczył tego samego człowieka co w parku, tyle, że ten teraz uśmiechał się do niego szyderczo trzymając w dłoni nóż.

1 komentarz: