środa, 28 sierpnia 2013

Ogród

Rodzina chłopca, cała już zdyszana biegła w stronę domu Seamusa.
-Szybciej,ruszcie się!- zawrzeszczała Eleanor
-Nie dam rady-powiedziała ochrypłym głosem babcia Margo- zostawcie mnie tu i pędźcie do Charliego
-Poradzisz sobie?-zapytał wuj Steve
-Oczywiście,że tak-odpowiedziała- no szybciej ,bo jeszcze coś mu się stanie!
Posłuchali i pobiegli jeszcze szybciej.


W tym czasie nastolatek nie wiedząc gdzie zmierza  przyspieszył jeszcze bardziej.Skręcił w pobliską alejkę.
-O nie! To koniec-pomyślał zrozpaczony-tu jest brama.
Obejrzał się i zobaczył postać zmierzającą w jego kierunku.Tym razem nie biegła,przeciwnie poruszała się jakby w spowolnionym tępię.Coś błysło się w jej płaszczu. Był już pewny.To był nóż.


Dotarli już do domu Seamusa. Ciocia Tessie zapukała kilkakrotnie w drzwi lecz nikt nie odpowiedział.
-Cholera! I co my teraz zrobimy?-zapytała najwidoczniej bardzo mocno zdenerwowana
-Spokojnie, ja to zrobię -powiedział Steve
Rąbnął w drzwi pięścią aż klamka wypadła. Dopiero teraz otworzyła im wiotka kobieta w pięknej kremowej sukni przepasanej złotym paskiem. Miała falowane, blond włosy oraz krwisto czerwone usta.Wyglądała jak wampir, który przed chwilą zaspokoił pragnienie.
-W czym mogę pomóc?-zapytała delikatnym lekko seksownym głosem.
-Emmm my no tego...-odpowiedział wuj Steve, który wyglądał jakby zobaczył stos złota.
-Mam pytanie,czy był u państwa mój syn Charlie?-zayptała Eleanor.
-Przed godziną stąd wyszedł-powiedziała-podobno obraził mojego syna.
-Charlie? Nie, w życiu on jest zawsze miły dla wszystkich i nigdy by nikogo nie obraził-wie pani, gdzie mógł się podziać?-zapytała.
-No nie wiem, mógł być zazdrosny o mojego syna, który był wychowany w szlacheckiej rodzinie, a nie to co wasza-powiedziała ważnym tonem-wieśniaki....-dodała półgłosem
 -Wypraszam sobie!-powiedział Steve, zmieniając już zdanie na temat mamy Seamusa
-Nie przyszłam tu po to aby się kłócić!-krzyknęła ciocia Tessie
-To najlepiej aby pani sobie stąd poszła-odpowiedziała-a co do pytania, to widziałam jak szedł do parku-rzekła i zatrzasnęła im drzwi przed nosem
-Co za baba!-warknęła Eleanor-ale przynajmniej wiemy, gdzie się udał.
-No to ruszajmy!-krzyknęli jednocześnie  wuj Steve i ciocia Tessie


Tym czasem Charlie był w potrzasku.Nie wiedział co zrobić, czy umknąć owej postaci ,czy wymyślić co innego.Po chwili namysłu zdecydował uciec przez bramę. Położył stopę na klamce od furtki, przełożył swoje ciało i był już po drugiej stronie.Pobiegł dalej cały czas oglądając się za siebie.Zobaczył,że to nie była żadna zjawa tylko mężczyzna.Otworzył za pomocą noża furtkę i biegł w stronę Charliego.
Przerażony piętnastolatek myśląc,że mu to pomoże pomyślał , aby ten ktoś został zahipnotyzowany jak ten gnom w jego śnie i żeby sobie poszedł.
Stało się. To właśnie czego w owej chwili najbardziej pragnął. Mężczyzna odwrócił się od niego,przeszedł przez furtkę i ruszył w stronę parku jakby został zahipnotyzowany.
Charlie został sam,teraz zauważył gdzie się znalazł był to wielki ogród pełen hortensji,lilii i przede wszystkim róż wszelakich kolorów. Pomyślał,że powinien już wracać do domu lecz to było od niego silniejsze. Przechadzał się wzdłuż grządek z kwiatami,a następnie doszedł do końca ogrodu i zobaczył tam dziewczynę w falowanym brązowych włosach,pięknych długich nogach,zielonych dużych oczach. Przyglądał jej się minutę jak i ona jemu
-A więc znalazłeś moje miejsce-powiedziała pięknym aksamitnym głosem-Czekałam na Ciebie

2 komentarze:

  1. Kruca Karina, seksowny rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Z każdym rozdziałem, coraz trudniej się oderwać od czytania :),

    OdpowiedzUsuń